Za sprawą audycji Pawła Lorocha w Antyradiu zabrałam się za poszukiwania ciekawych przepisów. Na pierwszy ogień poszły bułeczki maślane. Bo to jak ciasta się robi:)
Zaczęło się niewinnie od wyrobienia drożdży i podgrzani maślanki (czy ona ma się rozwarstwiać?). Potem tylko wyrabianie, wyrabianie i jeszcze raz wyrabianie masy. I formowanie bułeczek. W założeniu miały być w innym kształcie, ale jak na pierwszy raz;p.
Potem było czekanie aż wyrosną...i pieczenie.
Efekt wyszedł zadowalający. Słodkie,puszyste. Zdecydowanie pasujące na śniadanie do dżemu. Może by tak następnym razem nadziać je nim? Hm... W każdym razie szybko skonsumowaliśmy co mieliśmy. Podzieliliśmy się nawet z łosiami:)
Teraz wykorzystam resztę maślanki na inne bułeczki:)
Ocena:
łatwość: +6 (za wyrabianie masy)
mniam: + 7
czas: 2h (z wyrośnięciem)
4 komentarze:
czy łosie to my?:))) były mega klawe,mój przydział nawet nie doszedł do domu:"):)
Tak z innej bajki: może Cię zainteresi: kanał youtube z japońskimi przepisami
http://www.youtube.com/user/cookingwithdog
i fajnie mówią "słłis łoteł fłom szłimps" :D
-> Łosie. No ba:) 2 piętra to bardzo duża odległość
-> Christof Rany.. dobrze że pokazują co trzeba z tym zrobić. Może się skuszę za jakiś czas...
Rany Boskie, prawdziwa Pani Domu się z Ciebie robi o_o' Magia ślubu ;P? Chciałabym spróbować kiedyś Twoich specjałów, niekoniecznie w japońskiej wersji ;P
Kuruj się :*!
Prześlij komentarz