Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blablanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blablanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 lutego 2011

Idzie luty..

Zimno, ciemno i mokro. Dobrze, że chociaż śnieg pada.
Po raz pierwszy wzięłam proszek na ból głowy. Bo by chyba mi odpadła. Usiłuje zjeść mnie kolejna fala grypy. Staram się bronić, ale mam szanse polegnąć. Moje dzieci było dziś 10 z 25. W tym dwoje nadal na mnie prycha. To ja weekend pod kocem.

Co poza tym? Chwilowa przerwa w nawale pracy. Semestr zakończony, a me oczko w głowie czyli strona uzupełniona. Z wytęsknieniem czekam na ferie.. mimo że jestem placówka nie feryjna;p

Wróciłam do haftowania. Może wielkie dzieło zostaje zawieszone, ale kilka pomniejszych jest w trakcie robienia:) Do tego zostało mi poleconych kilka niesamowitych książek. Eh marzenie by pójść do empiku i wybrać to co się chce jest nadal aktualne. Ale się ograniczam. A... i zapisałam się na dwa kursy. Robienia pierniczków i designu japońskiego. ^^ ciekawe na ile mi zapału starczy;p

piątek, 31 grudnia 2010

Podsumowanie?

Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami. Wszędzie jest czas podsumowań i przemyśleń.To i ja coś naskrobię.

Od dziś zasadniczo nie istnieję w sieci;p Nie ma mnie na wielkim G. ani N. Nie będzie mnie też na magicznym F. Zasadniczo ograniczam się do bloga, dziwnego L. i jednego forum. No i podwójnego G. Myślę, że to wystarczy. Bo z ludźmi z którymi chcę utrzymuję kontakt. A jakoś nie lubię kolekcjonować znajomych. Samochodu, ani dzieci nie posiadam, więc chwalić się nie ma czym.

Czy coś się w tym roku wyjątkowego stało? Nie wiem. Nie miałam i nie mam planów na cały rok. Ale są w sumie jakieś plusy:
- skończyłam studia
- jesteśmy z siebie dumni z remontu
- uczę się html i coś tam jestem w stanie poprawić
- poznałam cudownego człowieka i mam nadzieję, że dalej tak będzie
- wiem, że mogę liczyć na wspaniałych przyjaciół :*
- utonęłam w świecie k-popu poznając nowe zespoły
- więcej wychodzę do ludzi

Jedyne co chcę w przyszłym roku to to, by moja rodzinka była zdrowa i przeżyła razem kolejny rok. Bo tak jakoś po Wigilii uświadomiłam sobie ile seniorzy mają lat. A i moja matula wkracza w kolejny rok. Eh...nikt nie jest wiecznie młody.

Nom. A skoro małżonek ma k-pop na blogu to tym bardziej ja^^
Nie jest to smok tylko złota 10 co mnie od 2 miesięcy prześladuje. A się zarzekałam, że ich nigdy nie będę oglądać;p

sobota, 25 grudnia 2010

Wesołych Świąt

Melduję, że misja wykonana w 100%.
Wigilia udała się bardzo dobrze. Jedzenie było (dooobre:)), nastrój i prezenty też. Dwie rodzinki jakoś się dogadywały. A my kursowaliśmy między kuchnią, a jadalnią. I wszyscy - sztuk 12 się zmieścili. Kto zna nasz salon ten wie jaki to wyczyn.
Mimo, że Wigilia była składkowa to przygotowaliśmy sporo potraw. Jadalnych;p Wiadomo kto większość gotował:* I tu się zastanawiam jak kobiety dają radę same wszystko przygotować, ogarnąć mieszkanie i jeszcze zająć się dzieckiem. Hm.. tydzień wolnego, czy czasowstrzymywacz?
Teraz robimy porządek na półkach coby naszą kolekcję ustawić. W końcu gnomy jesteśmy:)I dziś jest światowy dzień siedzenia w pidżamie:) (pijama party.....)
Przez te dwa dni zamierzamy robić nic. A od poniedziałku rzucam się do szukania stroju na Sylwestra. Niby brakuje mi kilku dodatków ale...

Aha Winston de Kwik nic nie powiedział o północy. A dziś się focha za obcięcie pazurków.

niedziela, 21 listopada 2010

Azjatyckie wojaże

Przeżyłam:D Jeszcze tylko wtorek i będzie ok. Bo wtedy mam permanentną inwigilację, czyli hospitację w pracy. Radę przetrwałam i poprowadziłam. I wróciłam do pracy po 5 h.Jeśli komuś się wydaje, że to mało to zapraszam do mnie na dzień.

Ostatnimi czasy Azja zawitała do stolicy. Byliśmy na filmie koreańskim z okazji "Kina 5 smaków", zawitaliśmy do Powiększenia na cykl o Japonii i odwiedziłam BUW z okazji tygodnia japońskiego. Ta ostatnia prelekcja mnie zawiodła, bo sposób przedstawiania referatu był.. nudny. Ale za to towarzystwo nie:D Jedynie w tą sobotę nie dotarłam na Warszawę Japońską. Ale trudno się mówi. A najlepsze jest to, że na żadnej z wymienionych imprez nie byłam z małżonkiem, tylko z różnymi znajomymi. (Nie żebym nie pytała) Bardzo dziękuję za miłe towarzystwo:* Teraz proszę o tydzień koreański...Dobrze rozmarzyłam się.

Projekt 24 powoli ruszył do przodu.

sobota, 23 października 2010

życie

Jakiś czas temu byłam chora. Nie wiadomo skąd i dlaczego, ale padłam.(i miło było posiedzieć w domu) Teraz chyba w "nagrodę" odrabiam. Zmienniczka ma dłuugie zwolnienie więc siedzę po 10 h w pracy.I tak do 8 listopada. Nie licząc wymysłów, papierkologi, zebrań itp jest naprawdę miło. Dzieci nawet laurki wręczają. A czas szybko leci:)

Z innej beczki staram się odżyć towarzysko. Mam plany na ten miesiąc, ale co z nich wyjdzie nie wiadomo. W wolnym czasie oglądam kolejne koreańskie dramy. Naprawdę miło oglądać ładne mordki. I codziennie odsłuchuję obowiązkową ilość muzyki. 30min teledysków Z Big Bangami poprawia humor i resetuje umysł. Cóż poradzić że chłopaków kocham;p

I z ostatniej chwili. W tym roku Wigila u nas. Z jednej strony to stres z drugiej wreszcie nie będzie problemu do kogo jechać;p

piątek, 1 października 2010

Mushup

Wawrzyńcu cóżże uczynił..

Dzięki odwiedzaniu bloga niejakiego W.P. Odkryłam u niego link do ciekawej formy muzycznej. Zwanej mushup. Niby miksowanie dwóch piosenek, a jakie boskie:)





czwartek, 25 marca 2010

Wiosna

Dziś słoneczko świeciło i było tak ciepło. Szczególnie w zimowej kurtce.

A ja znowu klikam. Ostatnio jak nie piszę pracy magisterskiej to robię tabelki. Jak nie to może plan miesięczny do przedszkola? Albo inna papierkologia w to samo miejsce. Zuo...
A do tego na studiach wymyślili opcję 2 godziny pracy samodzielnej studenta co się równa pracom na zaliczenie które zajmą mi na pewno więcej niż 2 h. Egzaminy mam w maju. A obronę w czerwcu.. to daje mało czasu biorąc pod uwagę że mego promotora widuję co dwa tygodnie. Nie żebym w panikę wpadała czy cuś.
Ale świeci słoneczko… dziś schowałam grube swetry:) Do wakacji, koleżanka policzyła, jest 14 tygodni:) ye…
A poza tym siedzimy, nic się nie dzieje, siedzimy…

wtorek, 23 lutego 2010

nie tak dawno temu w galaktyce

"Dobra karta graficzna?Nie przecież ja nie będę grać na komputerze."

A jednak. Zaczęło się niewinnie. Siedziałam i kanwę haftowałam a mój mżonek przyniósł kolejną grę. Jako że grafika ładna, a fabuła wciągająca przesiedziałam całą grę mżonka. I po cichu postanowiłam spróbować sama. No bo myszka plus WSAD to może trochę za dużo i tyle umiejętności.... Ta wątpliwości były do pierwszej strzelaniny. Potem tylko jeszcze kawałek i tylko jeden przeciwnik. W ten sposób wciągnęłam się w ratowanie galaktyki w grze Mass Effect grając dwa razy dłużej od Gobasa. :) Fabuła ciekawa dużo myślenia, strzelania, odkrywania i nawet wątek miłosny.:) Dlatego z radością i premedytacją zakupiłam na okrągłe wyklucie z jajka? mej połowicy drugą część.
Zdecydowanie należy najpierw zagrać w 1 zanim obejrzy się 2. Szczęka opada z dokładności i ilości efektów. A fabuła epicka;p Szkoda tylko że czasami wisiałam w powietrzu>< Naliczyłam z 5 wątków miłosnych.. Już czekam na 3:)
To nałóg jest;p

czas grania
Mass Effect 46h
Mass Effect 2 44h

wtorek, 12 maja 2009

Dzień z życia Marysia

W środku tygodnia trafił mi się dzień urlopu bo taaak. Teoretycznie miało być pięknie. Wyspanie się i pisanie jednej z 3 prac(mogłam sobie wybrać ;p )ale...
Ale czas jakoś przeciekł. Nie wiem jak to się dzieje. Wstałam koło południa - dla wstającej o 5.30 to szpan:D Zanim się kawę wypiło konspekt napisało to się 14 zrobiła. Rany żeby w pracy ten czas tak szybko leciał.
Muszę się pochwalić że jako dobra przyszła mżonka zrobiłam obiad. I nawet Gobas skonsumował tą potrawę. Czyżby fatum przełamane? Nawet ciasto zrobiłam:D Zakupy tez. Raz do jaskini a raz do ubrania. I prawdą jestże poprawiają nastrój. No może nie zakup kilo kartofli;p.

Byliśmy nawet w kinie. Na Star Treku. Wprawdzie niektórzy się opierali "Ja nie oglądałem, nie wiem o co chodzi nie chcę...."Ale poszliśmy. Ubawiłam się. Wiadomo że to film nie ambitny był. Aktorzy świetnie dobrani. Szczególnie Spock lekarz i nawigator. Były elementy ratowania świata, pościgi , komedia i nawet romans. Nie napisz gdzie bo może ktoś się jeszcze przejdzie. I aż się łezka zakręciła w oku oglądając USS Enterprise:D Ja chcieć serial:D

I tak się zastanawiam co ja będę robić jak skończę studia i nie będę miała tyle zastępstw. Rany tyle wolnego czasu.. I tak sobie pewnie coś wymyślę:)