Tydzień temu odwiedziła mnie moja przyjaciółka. Tylko na 2 i ½ dnia ale co to były za dni:D Po tygodniu pracy 10h to był wspaniały odpoczynek. Jak zwykle nagadać się nie mogłyśmy i nie zrobiłyśmy tego co chciałyśmy (obiecuję w kwietniu idziemy do muzeum) Na pierwszy ogień poszły j-dramy. Mój kochany loooczek ^^ Wiem że one są głupie ale co tam. Tak miło je oglądać w towarzystwie nawet lepiej. Oczywiści ślinienie uprawiałyśmy bez Gobasa;p
Następnego dnia wyruszyłyśmy do sklepu z sukniami ślubnymi. Zrobiłam z siebie blondynkę ale dzięki temu mama i Shay widziały suknię. I zdecydowanie wiem czego nie chęcę na głowie. Pani doradzał mi wkrętki, wsuwki, diadem na czubku głowy. I jakoś nie trafiało jej do mózgu że na moich włosach nie trzymają się wsuwki. Ok. ona wie lepiej. Na koniec wizyty doradziła by stanik kupić u niej. Za 100! Bo przecież można potem sprzedać. Ta…. On nawet triumpha nie był. Jednak bazar to bazar a biały push up znajdę wszędzie….
Potem wybrałyśmy się szlakiem zwiedzania. Jako że architektura jest fajna…. Mate i Shay zdjęcia robiły a ja trzymałam torebki:) Usiłowałyśmy też znaleźć papier do zaproszeń. Czy ktoś wie gdzie są sklepy z papierem najlepiej czerpanym? Niestety w niedzielę trzeba było zrobić pa pa - ale kwiecień już nie daleko:D
Zaliczyłam sesję :D Ostatni wynik wczoraj. Jestem z siebie dumna. Ja wprawdzie nie jak Angel żeby same 5 mieć ale i tak jest ok. Największy szok że z logiki dostałam 5!!! Ostatnia kobyła to 4. 3 nie uzyskano^^ Ten semestr jest zuy.. począwszy od planu skończywszy na odczuciach z soboty. Ale co ja nie dama rady?
I tym optymistycznym akcentem kończę. Kórlikczki robią aa…..