No już za chwilę. Jeszcze tydzień normalnej i tydzień mniej normalnej pracy. I już:) Plany na wakacje też już są. Nic nie robienie, fanspazm na Gackt-sama koncercie. I na koniec wyjazd nad morze. Najpierw sami, potem spotkanie z unnie:*
Wykorzystuję długi weekend na nic nie robienie. No ok wczoraj pracowałam ale od dziś do niedzieli zamierzam robić nic. Bo taaaak. Bezmyślne klikanie, czytanie książki, ficków, oglądanie dram. No i dłubanie nad kolczykami.
Żeby nie było. Dwa tygodnie temu byłam na promocji książki "Zaopiekuj się moją mamą" w Centrum Kultury Koreańskiej. Myśl jedna.. trzeba się we wrześniu zapisać na naukę języka koreańskiego. Oj tak:)
W zeszły weekend był zjazd ludków z forum kropków. Było cudnie:) Zagadki, konkursy a na koniec karaoke. Co mnie utwierdza, że nie umiem śpiewać. Ale Mizerable nuciłam pod nosem:) Zdecydowanie kontakty międzyludzkie fajniejsze niż rozmowy na forum. Więcej takich imprez.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hobby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hobby. Pokaż wszystkie posty
piątek, 24 czerwca 2011
sobota, 14 maja 2011
Noc w kuchni
Jedni udają się na polowanie sztuki, inni jedzenia. Większość ludu wsi zamieszkałej niedaleko łodzi wsiadła dziś w ogórki i pognała ustawić się w kolejkach do przybytku kultury. Ja udałam się do kuchni gdzie sztukę wypiekania tajemnych muffinków. Oto i wyniki.
Truskawki:

Mozarella, nopidorki i bazyli.

Truskawki:
Mozarella, nopidorki i bazyli.
sobota, 30 kwietnia 2011
Kolczykomania
czwartek, 14 kwietnia 2011
Jestem anonimowym...
Witajcie jestem anonimowym książkofilem i jest mi z tym dobrze....W lutym przy dużych zakupach książkowych obiecywałam sobie, że do maja nic nie kupię. Więc omijałam salon książkowy. Niestety wczoraj byłam tylko obejrzeć gazety. I zobaczyłam nowości i coś co macałam od miesiąca. Nie żebym nie miała co czytać... ale mam teraz 2 nowe książki^^ I stwierdzam, że bardziej mnie to bawi niż nowa bluzka;p Jedyne czemu się nie mogę jeszcze oprzeć to kolczykom. Ale cóż trzeba mieć jakieś nałogi.
Ostatnio odkrywam dalsze uroki koreańskiej i japońskiej kuchni. Częściowo za sprawą zajęć o desingu japońskim, a w większości dzięki memu kochanemu A. Nadal czekam na sushi w wykonaniu męża^^
Byłam dziś z Kibithem na konferencji "Kobieta w Azji". Naprawdę oprócz jednego referatu reszta super. Oprócz Japonii i Korei (dramy^^)dużo dowiedziałam się dużo o Indiach, Katarze. Więcej takich imprez proszę. Dodatkowo była azjatycka wyżerka. No i "niestety" były tańsze książki. Tak więc mam kolejną. Ale tylko jedną tym razem.
Co poza tym słychać? Powoli do przodu w kierunku wakacji. Mamy nowe meble w sypialni i nową lampę w kuchni. Przypałętało się do mnie jakieś przeziębienie, ale na razie walczę o własnych siłach.
I jak zwykle towarzyszą mi Big Bangi. Ale to norma:D
Ostatnio odkrywam dalsze uroki koreańskiej i japońskiej kuchni. Częściowo za sprawą zajęć o desingu japońskim, a w większości dzięki memu kochanemu A. Nadal czekam na sushi w wykonaniu męża^^
Byłam dziś z Kibithem na konferencji "Kobieta w Azji". Naprawdę oprócz jednego referatu reszta super. Oprócz Japonii i Korei (dramy^^)dużo dowiedziałam się dużo o Indiach, Katarze. Więcej takich imprez proszę. Dodatkowo była azjatycka wyżerka. No i "niestety" były tańsze książki. Tak więc mam kolejną. Ale tylko jedną tym razem.
Co poza tym słychać? Powoli do przodu w kierunku wakacji. Mamy nowe meble w sypialni i nową lampę w kuchni. Przypałętało się do mnie jakieś przeziębienie, ale na razie walczę o własnych siłach.
I jak zwykle towarzyszą mi Big Bangi. Ale to norma:D
niedziela, 12 września 2010
To już jest koniec
Proszę państwa dochodzimy do końca po 2 miesiącach. Meble w kuchni stoją, a pozostałe pokoje wróciły do wyglądu i funkcji pierwotnych. Dziwnie jest iść korytarzem i o nic się nie potknąć.
Jestem z nas dumna. Jak nic nie odpadnie po 2 tygodniach będzie jeszcze lepiej;) Generalnie robiliśmy wszystko sami. No mebli nie cięliśmy ale je składaliśmy. Jutro kosmetyka.. znaczy część hydrauliczna. Czekamy na naszego senseja. Potem tylko trzeba zwabić speca ze spółdzielni. Wiadomo, że jak nie obejrzy i nie zatwierdzi to będzie źle. (tfu tfu)
Poza tym wróciłam do pracy. W sumie bez zmian. Jak zwykle jest co robić. Pozytyw jednak jest. Jestem sama w sali. Ci którzy słyszeli wiedzą co mam na myśli:) A jeszcze piękniejsze jest to, że każdy weekend mam wolny^^ Do tego staram się wrócić do hobby. Oprócz wgapiania się w Smoki i inne kropki wyjęłam zapomnianą makatkę. Zaczęłam panią zimę w kwietniu więc najwyższa pora ją dokończyć. Efekt końcowy zaprezentuję.
Na koniec podziękowania dla Wszystkich którzy pomogli nam w trudzie walki Kuchnia vs. Gobasy ostatnie starcie. Dziękujemy:*
Jestem z nas dumna. Jak nic nie odpadnie po 2 tygodniach będzie jeszcze lepiej;) Generalnie robiliśmy wszystko sami. No mebli nie cięliśmy ale je składaliśmy. Jutro kosmetyka.. znaczy część hydrauliczna. Czekamy na naszego senseja. Potem tylko trzeba zwabić speca ze spółdzielni. Wiadomo, że jak nie obejrzy i nie zatwierdzi to będzie źle. (tfu tfu)
Poza tym wróciłam do pracy. W sumie bez zmian. Jak zwykle jest co robić. Pozytyw jednak jest. Jestem sama w sali. Ci którzy słyszeli wiedzą co mam na myśli:) A jeszcze piękniejsze jest to, że każdy weekend mam wolny^^ Do tego staram się wrócić do hobby. Oprócz wgapiania się w Smoki i inne kropki wyjęłam zapomnianą makatkę. Zaczęłam panią zimę w kwietniu więc najwyższa pora ją dokończyć. Efekt końcowy zaprezentuję.
Na koniec podziękowania dla Wszystkich którzy pomogli nam w trudzie walki Kuchnia vs. Gobasy ostatnie starcie. Dziękujemy:*
wtorek, 23 lutego 2010
nie tak dawno temu w galaktyce
"Dobra karta graficzna?Nie przecież ja nie będę grać na komputerze."
A jednak. Zaczęło się niewinnie. Siedziałam i kanwę haftowałam a mój mżonek przyniósł kolejną grę. Jako że grafika ładna, a fabuła wciągająca przesiedziałam całą grę mżonka. I po cichu postanowiłam spróbować sama. No bo myszka plus WSAD to może trochę za dużo i tyle umiejętności.... Ta wątpliwości były do pierwszej strzelaniny. Potem tylko jeszcze kawałek i tylko jeden przeciwnik. W ten sposób wciągnęłam się w ratowanie galaktyki w grze Mass Effect grając dwa razy dłużej od Gobasa. :) Fabuła ciekawa dużo myślenia, strzelania, odkrywania i nawet wątek miłosny.:) Dlatego z radością i premedytacją zakupiłam na okrągłe wyklucie z jajka? mej połowicy drugą część.
Zdecydowanie należy najpierw zagrać w 1 zanim obejrzy się 2. Szczęka opada z dokładności i ilości efektów. A fabuła epicka;p Szkoda tylko że czasami wisiałam w powietrzu>< Naliczyłam z 5 wątków miłosnych.. Już czekam na 3:)
To nałóg jest;p
czas grania
Mass Effect 46h
Mass Effect 2 44h
A jednak. Zaczęło się niewinnie. Siedziałam i kanwę haftowałam a mój mżonek przyniósł kolejną grę. Jako że grafika ładna, a fabuła wciągająca przesiedziałam całą grę mżonka. I po cichu postanowiłam spróbować sama. No bo myszka plus WSAD to może trochę za dużo i tyle umiejętności.... Ta wątpliwości były do pierwszej strzelaniny. Potem tylko jeszcze kawałek i tylko jeden przeciwnik. W ten sposób wciągnęłam się w ratowanie galaktyki w grze Mass Effect grając dwa razy dłużej od Gobasa. :) Fabuła ciekawa dużo myślenia, strzelania, odkrywania i nawet wątek miłosny.:) Dlatego z radością i premedytacją zakupiłam na okrągłe wyklucie z jajka? mej połowicy drugą część.
Zdecydowanie należy najpierw zagrać w 1 zanim obejrzy się 2. Szczęka opada z dokładności i ilości efektów. A fabuła epicka;p Szkoda tylko że czasami wisiałam w powietrzu>< Naliczyłam z 5 wątków miłosnych.. Już czekam na 3:)
To nałóg jest;p
czas grania
Mass Effect 46h
Mass Effect 2 44h
czwartek, 7 stycznia 2010
Kucharzenie
Jestem chora:( Zaczęło się od drapania w gardle i katarze, skończyło na zginaniu w pół, astmie oskrzelowej i przymusowym zwolnieniu na tydzień (na razie). Ale za to mogę się wyspać, pograć w RollerCoaster Tycoon 3. To wciąga. Do tego nowy wzór makatki i książka o haftach krzyżykowych. Ale ja nie o tym.
Za sprawą audycji Pawła Lorocha w Antyradiu zabrałam się za poszukiwania ciekawych przepisów. Na pierwszy ogień poszły bułeczki maślane. Bo to jak ciasta się robi:)
Zaczęło się niewinnie od wyrobienia drożdży i podgrzani maślanki (czy ona ma się rozwarstwiać?). Potem tylko wyrabianie, wyrabianie i jeszcze raz wyrabianie masy. I formowanie bułeczek. W założeniu miały być w innym kształcie, ale jak na pierwszy raz;p.

Potem było czekanie aż wyrosną...i pieczenie.

Efekt wyszedł zadowalający. Słodkie,puszyste. Zdecydowanie pasujące na śniadanie do dżemu. Może by tak następnym razem nadziać je nim? Hm... W każdym razie szybko skonsumowaliśmy co mieliśmy. Podzieliliśmy się nawet z łosiami:)

Teraz wykorzystam resztę maślanki na inne bułeczki:)
Ocena:
łatwość: +6 (za wyrabianie masy)
mniam: + 7
czas: 2h (z wyrośnięciem)
Za sprawą audycji Pawła Lorocha w Antyradiu zabrałam się za poszukiwania ciekawych przepisów. Na pierwszy ogień poszły bułeczki maślane. Bo to jak ciasta się robi:)
Zaczęło się niewinnie od wyrobienia drożdży i podgrzani maślanki (czy ona ma się rozwarstwiać?). Potem tylko wyrabianie, wyrabianie i jeszcze raz wyrabianie masy. I formowanie bułeczek. W założeniu miały być w innym kształcie, ale jak na pierwszy raz;p.
Potem było czekanie aż wyrosną...i pieczenie.
Efekt wyszedł zadowalający. Słodkie,puszyste. Zdecydowanie pasujące na śniadanie do dżemu. Może by tak następnym razem nadziać je nim? Hm... W każdym razie szybko skonsumowaliśmy co mieliśmy. Podzieliliśmy się nawet z łosiami:)
Teraz wykorzystam resztę maślanki na inne bułeczki:)
Ocena:
łatwość: +6 (za wyrabianie masy)
mniam: + 7
czas: 2h (z wyrośnięciem)
Subskrybuj:
Posty (Atom)