Zimno, ciemno i mokro. Dobrze, że chociaż śnieg pada.
Po raz pierwszy wzięłam proszek na ból głowy. Bo by chyba mi odpadła. Usiłuje zjeść mnie kolejna fala grypy. Staram się bronić, ale mam szanse polegnąć. Moje dzieci było dziś 10 z 25. W tym dwoje nadal na mnie prycha. To ja weekend pod kocem.
Co poza tym? Chwilowa przerwa w nawale pracy. Semestr zakończony, a me oczko w głowie czyli strona uzupełniona. Z wytęsknieniem czekam na ferie.. mimo że jestem placówka nie feryjna;p
Wróciłam do haftowania. Może wielkie dzieło zostaje zawieszone, ale kilka pomniejszych jest w trakcie robienia:) Do tego zostało mi poleconych kilka niesamowitych książek. Eh marzenie by pójść do empiku i wybrać to co się chce jest nadal aktualne. Ale się ograniczam. A... i zapisałam się na dwa kursy. Robienia pierniczków i designu japońskiego. ^^ ciekawe na ile mi zapału starczy;p
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
piątek, 4 lutego 2011
niedziela, 21 listopada 2010
Azjatyckie wojaże
Przeżyłam:D Jeszcze tylko wtorek i będzie ok. Bo wtedy mam permanentną inwigilację, czyli hospitację w pracy. Radę przetrwałam i poprowadziłam. I wróciłam do pracy po 5 h.Jeśli komuś się wydaje, że to mało to zapraszam do mnie na dzień.
Ostatnimi czasy Azja zawitała do stolicy. Byliśmy na filmie koreańskim z okazji "Kina 5 smaków", zawitaliśmy do Powiększenia na cykl o Japonii i odwiedziłam BUW z okazji tygodnia japońskiego. Ta ostatnia prelekcja mnie zawiodła, bo sposób przedstawiania referatu był.. nudny. Ale za to towarzystwo nie:D Jedynie w tą sobotę nie dotarłam na Warszawę Japońską. Ale trudno się mówi. A najlepsze jest to, że na żadnej z wymienionych imprez nie byłam z małżonkiem, tylko z różnymi znajomymi. (Nie żebym nie pytała) Bardzo dziękuję za miłe towarzystwo:* Teraz proszę o tydzień koreański...Dobrze rozmarzyłam się.
Projekt 24 powoli ruszył do przodu.
Ostatnimi czasy Azja zawitała do stolicy. Byliśmy na filmie koreańskim z okazji "Kina 5 smaków", zawitaliśmy do Powiększenia na cykl o Japonii i odwiedziłam BUW z okazji tygodnia japońskiego. Ta ostatnia prelekcja mnie zawiodła, bo sposób przedstawiania referatu był.. nudny. Ale za to towarzystwo nie:D Jedynie w tą sobotę nie dotarłam na Warszawę Japońską. Ale trudno się mówi. A najlepsze jest to, że na żadnej z wymienionych imprez nie byłam z małżonkiem, tylko z różnymi znajomymi. (Nie żebym nie pytała) Bardzo dziękuję za miłe towarzystwo:* Teraz proszę o tydzień koreański...Dobrze rozmarzyłam się.
Projekt 24 powoli ruszył do przodu.
sobota, 23 października 2010
życie
Jakiś czas temu byłam chora. Nie wiadomo skąd i dlaczego, ale padłam.(i miło było posiedzieć w domu) Teraz chyba w "nagrodę" odrabiam. Zmienniczka ma dłuugie zwolnienie więc siedzę po 10 h w pracy.I tak do 8 listopada. Nie licząc wymysłów, papierkologi, zebrań itp jest naprawdę miło. Dzieci nawet laurki wręczają. A czas szybko leci:)
Z innej beczki staram się odżyć towarzysko. Mam plany na ten miesiąc, ale co z nich wyjdzie nie wiadomo. W wolnym czasie oglądam kolejne koreańskie dramy. Naprawdę miło oglądać ładne mordki. I codziennie odsłuchuję obowiązkową ilość muzyki. 30min teledysków Z Big Bangami poprawia humor i resetuje umysł. Cóż poradzić że chłopaków kocham;p
I z ostatniej chwili. W tym roku Wigila u nas. Z jednej strony to stres z drugiej wreszcie nie będzie problemu do kogo jechać;p
Z innej beczki staram się odżyć towarzysko. Mam plany na ten miesiąc, ale co z nich wyjdzie nie wiadomo. W wolnym czasie oglądam kolejne koreańskie dramy. Naprawdę miło oglądać ładne mordki. I codziennie odsłuchuję obowiązkową ilość muzyki. 30min teledysków Z Big Bangami poprawia humor i resetuje umysł. Cóż poradzić że chłopaków kocham;p
I z ostatniej chwili. W tym roku Wigila u nas. Z jednej strony to stres z drugiej wreszcie nie będzie problemu do kogo jechać;p
niedziela, 12 września 2010
To już jest koniec
Proszę państwa dochodzimy do końca po 2 miesiącach. Meble w kuchni stoją, a pozostałe pokoje wróciły do wyglądu i funkcji pierwotnych. Dziwnie jest iść korytarzem i o nic się nie potknąć.
Jestem z nas dumna. Jak nic nie odpadnie po 2 tygodniach będzie jeszcze lepiej;) Generalnie robiliśmy wszystko sami. No mebli nie cięliśmy ale je składaliśmy. Jutro kosmetyka.. znaczy część hydrauliczna. Czekamy na naszego senseja. Potem tylko trzeba zwabić speca ze spółdzielni. Wiadomo, że jak nie obejrzy i nie zatwierdzi to będzie źle. (tfu tfu)
Poza tym wróciłam do pracy. W sumie bez zmian. Jak zwykle jest co robić. Pozytyw jednak jest. Jestem sama w sali. Ci którzy słyszeli wiedzą co mam na myśli:) A jeszcze piękniejsze jest to, że każdy weekend mam wolny^^ Do tego staram się wrócić do hobby. Oprócz wgapiania się w Smoki i inne kropki wyjęłam zapomnianą makatkę. Zaczęłam panią zimę w kwietniu więc najwyższa pora ją dokończyć. Efekt końcowy zaprezentuję.
Na koniec podziękowania dla Wszystkich którzy pomogli nam w trudzie walki Kuchnia vs. Gobasy ostatnie starcie. Dziękujemy:*
Jestem z nas dumna. Jak nic nie odpadnie po 2 tygodniach będzie jeszcze lepiej;) Generalnie robiliśmy wszystko sami. No mebli nie cięliśmy ale je składaliśmy. Jutro kosmetyka.. znaczy część hydrauliczna. Czekamy na naszego senseja. Potem tylko trzeba zwabić speca ze spółdzielni. Wiadomo, że jak nie obejrzy i nie zatwierdzi to będzie źle. (tfu tfu)
Poza tym wróciłam do pracy. W sumie bez zmian. Jak zwykle jest co robić. Pozytyw jednak jest. Jestem sama w sali. Ci którzy słyszeli wiedzą co mam na myśli:) A jeszcze piękniejsze jest to, że każdy weekend mam wolny^^ Do tego staram się wrócić do hobby. Oprócz wgapiania się w Smoki i inne kropki wyjęłam zapomnianą makatkę. Zaczęłam panią zimę w kwietniu więc najwyższa pora ją dokończyć. Efekt końcowy zaprezentuję.
Na koniec podziękowania dla Wszystkich którzy pomogli nam w trudzie walki Kuchnia vs. Gobasy ostatnie starcie. Dziękujemy:*
czwartek, 25 marca 2010
Wiosna
Dziś słoneczko świeciło i było tak ciepło. Szczególnie w zimowej kurtce.
A ja znowu klikam. Ostatnio jak nie piszę pracy magisterskiej to robię tabelki. Jak nie to może plan miesięczny do przedszkola? Albo inna papierkologia w to samo miejsce. Zuo...
A do tego na studiach wymyślili opcję 2 godziny pracy samodzielnej studenta co się równa pracom na zaliczenie które zajmą mi na pewno więcej niż 2 h. Egzaminy mam w maju. A obronę w czerwcu.. to daje mało czasu biorąc pod uwagę że mego promotora widuję co dwa tygodnie. Nie żebym w panikę wpadała czy cuś.
Ale świeci słoneczko… dziś schowałam grube swetry:) Do wakacji, koleżanka policzyła, jest 14 tygodni:) ye…
A poza tym siedzimy, nic się nie dzieje, siedzimy…
A ja znowu klikam. Ostatnio jak nie piszę pracy magisterskiej to robię tabelki. Jak nie to może plan miesięczny do przedszkola? Albo inna papierkologia w to samo miejsce. Zuo...
A do tego na studiach wymyślili opcję 2 godziny pracy samodzielnej studenta co się równa pracom na zaliczenie które zajmą mi na pewno więcej niż 2 h. Egzaminy mam w maju. A obronę w czerwcu.. to daje mało czasu biorąc pod uwagę że mego promotora widuję co dwa tygodnie. Nie żebym w panikę wpadała czy cuś.
Ale świeci słoneczko… dziś schowałam grube swetry:) Do wakacji, koleżanka policzyła, jest 14 tygodni:) ye…
A poza tym siedzimy, nic się nie dzieje, siedzimy…
czwartek, 29 października 2009
święta za pasem;p
Czas leci a pewna firma wciąż chodzi;p Jeszcze chwilę jeszcze dwie i będziemy mieć święta. Już widziałam samotnego mikołaja z czekolady i pierwszą girlandę. Pewnie za 3 dni sklepy schowają znicze i dynie, a wyciągną bombki. Ta...
Choć w tym roku święta będą wyjątkowe bo w rodzinie a nawet dwóch. I pytanie jak pogodzić dwie Wigilie? Jak co roku rano zamierzam pobiec do pracy. Naprawdę rano zanim ludzie wstaną można poczuć święta. A koleżanki i Warszawiacy mogą do domów rodzinnych pojechać.;p
W tym roku mam chmarę papierów. I niech nikt mi nie wmawia że nauczyciel to ma dużo urlopu i tylko 5 h pracy.ta....Ale dzieci są już miłe. A moje stare przychodzą porozmawiać i przytulić się. To takie miłe:3
Na studiach kolejne dziwne przedmioty zmiany planów i promotor lekko niezdecydowany. Ale się zaprę i część teoretyczną do świąt oddam. Przynajmniej taki jest plan ^^ I bardzo się cieszę że mój mżonek studiuje i to w tym samym terminie co ja:) we...
Na zakończenie teledysk może nie z nachalną choinką ale z powiewem świąt. I tak ładnie zrobiony. Normalnie plastycznie i z pomyślunkiem. Mimo że z 2 panów jest za mało T.T
Choć w tym roku święta będą wyjątkowe bo w rodzinie a nawet dwóch. I pytanie jak pogodzić dwie Wigilie? Jak co roku rano zamierzam pobiec do pracy. Naprawdę rano zanim ludzie wstaną można poczuć święta. A koleżanki i Warszawiacy mogą do domów rodzinnych pojechać.;p
W tym roku mam chmarę papierów. I niech nikt mi nie wmawia że nauczyciel to ma dużo urlopu i tylko 5 h pracy.ta....Ale dzieci są już miłe. A moje stare przychodzą porozmawiać i przytulić się. To takie miłe:3
Na studiach kolejne dziwne przedmioty zmiany planów i promotor lekko niezdecydowany. Ale się zaprę i część teoretyczną do świąt oddam. Przynajmniej taki jest plan ^^ I bardzo się cieszę że mój mżonek studiuje i to w tym samym terminie co ja:) we...
Na zakończenie teledysk może nie z nachalną choinką ale z powiewem świąt. I tak ładnie zrobiony. Normalnie plastycznie i z pomyślunkiem. Mimo że z 2 panów jest za mało T.T
środa, 16 września 2009
blabalanie
W sumie zbierałam się już do notki n-razy ale ciągle coś mi stawało na drodze.
Miało być o Wilanowie... nie wierzcie ich stronie.
Miało być o Polconie.... Anime nie do śniadania sprawiło że wróciłam do animacji japońskiej. Do tego okazało się że z 3 tytuły znam:) A o systemie bitewnym nie wspomnę;p
Za "namową" konwentu zakupiliśmy sobie "Paprikę" Satoshiego Kona. Film specyficzny. O nowym sposobie terapii- psycholog podłącza się do mózgu pacjenta i może zapisywać jego sny. Teoretycznie banalne, ale czas upłynął mi nie wiadomo kiedy.
Jak już powiedziałam a) to i wypadało powiedzieć beeeee. Następny sens "Mój sąsiad Totoro" Miyazakiego. Jak zwykle mnie zachwycił. Animacja, pomysł, muzyka ...cudo:) Muszę w końcu zakupić jego filmy.
Teraz do obejrzenia czeka Nerv. Pewnie niedługo wsiądę w mecha i pobiegnę ratować świat;p
Tak poza tym wróciłam do pracy. Mam nowe dzieciaki 3 latki. Oprócz dziwactw rodziców: "Czy moje dziecko płakało i o której?" szkraby są ok. Słodkie małe i nawet nie płaczące. Słuchają bajek generalnie nawet pani;p Będą z nich ludzie:)
Za chwilę powrót na uczelnię. Chwilowo zwalczyłam poprawkę- na 5:D i legitymację. Eh... zmiana danych osobowych to zua rzecz. Do tego jest szansa że mój mżonek też będzie student. Oby w tym samym zjeździe.
W ramach wolnych weekendów ukulturalniłam się- festyn wielu kultur, żydowski, ekologiczny. Nawet do muzeum zajrzałam.
Na Zamku Królewskim odbywa się wystawa "Chińscy mistrzowie tuszu. Tusz we współczesnej sztuce Państwa Środka". Wystawa dość ciekawa i spora- 4 sale. Szkoda tylko, że tak mało tradycyjnych sposobów użycia tuszu. Bardziej mnie zadziwiły panie tam pracujące. Czasy się zmieniają. Usłyszałam dzień dobry, do widzenia, zostałam pokierowana z uśmiechem. Na ekspozycji można blisko było mapę obejrzeć a panie tłumaczyły jak powstały niektóre dzieła.Na odchodnym zostałyśmy poinformowane że w niedzielę za darmo wstęp jest. I chyba niedługo tam zawitam. Normalnie Luwr.
Uspołeczniłam się też trochę grając w Munchkina, Monopol i inne planszówki w miłym towarzystwie:)
Na koniec zamierzam udać się na "Upiora w Operze". Może tym razem będą bilety zanim osiwieję;p
Miało być o Wilanowie... nie wierzcie ich stronie.
Miało być o Polconie.... Anime nie do śniadania sprawiło że wróciłam do animacji japońskiej. Do tego okazało się że z 3 tytuły znam:) A o systemie bitewnym nie wspomnę;p
Za "namową" konwentu zakupiliśmy sobie "Paprikę" Satoshiego Kona. Film specyficzny. O nowym sposobie terapii- psycholog podłącza się do mózgu pacjenta i może zapisywać jego sny. Teoretycznie banalne, ale czas upłynął mi nie wiadomo kiedy.
Jak już powiedziałam a) to i wypadało powiedzieć beeeee. Następny sens "Mój sąsiad Totoro" Miyazakiego. Jak zwykle mnie zachwycił. Animacja, pomysł, muzyka ...cudo:) Muszę w końcu zakupić jego filmy.
Teraz do obejrzenia czeka Nerv. Pewnie niedługo wsiądę w mecha i pobiegnę ratować świat;p
Tak poza tym wróciłam do pracy. Mam nowe dzieciaki 3 latki. Oprócz dziwactw rodziców: "Czy moje dziecko płakało i o której?" szkraby są ok. Słodkie małe i nawet nie płaczące. Słuchają bajek generalnie nawet pani;p Będą z nich ludzie:)
Za chwilę powrót na uczelnię. Chwilowo zwalczyłam poprawkę- na 5:D i legitymację. Eh... zmiana danych osobowych to zua rzecz. Do tego jest szansa że mój mżonek też będzie student. Oby w tym samym zjeździe.
W ramach wolnych weekendów ukulturalniłam się- festyn wielu kultur, żydowski, ekologiczny. Nawet do muzeum zajrzałam.
Na Zamku Królewskim odbywa się wystawa "Chińscy mistrzowie tuszu. Tusz we współczesnej sztuce Państwa Środka". Wystawa dość ciekawa i spora- 4 sale. Szkoda tylko, że tak mało tradycyjnych sposobów użycia tuszu. Bardziej mnie zadziwiły panie tam pracujące. Czasy się zmieniają. Usłyszałam dzień dobry, do widzenia, zostałam pokierowana z uśmiechem. Na ekspozycji można blisko było mapę obejrzeć a panie tłumaczyły jak powstały niektóre dzieła.Na odchodnym zostałyśmy poinformowane że w niedzielę za darmo wstęp jest. I chyba niedługo tam zawitam. Normalnie Luwr.
Uspołeczniłam się też trochę grając w Munchkina, Monopol i inne planszówki w miłym towarzystwie:)
Na koniec zamierzam udać się na "Upiora w Operze". Może tym razem będą bilety zanim osiwieję;p
sobota, 6 czerwca 2009
Lato lato...
.. słońce świeci na wakacje jadą dzieci...
Moje snif T.T W poniedziałek mam zakończenie oficjalne roku. Znaczy się imprezę bo działamy do 30 czerwca. Nie wiem jak wytrzymam nie płacząc. Bo to moje szkraby prze 2 lata hodowane. Czasami wredne czasami kochane ale moje! snif...
Szczególnie że prze ostatni tydzień sama z nimi siedziałam bo zmienniczka wyjechała. I nawet nie byłam tak zmęczona:) Za to doceniona. Bo pani tak ładni rysuje(jaaasnee;p)
Jako że piosenki i wiersze ćwiczymy to tak się wkręciłam że polubiłam Arkę Noego. Oj zuo....
Sesja nadeszła. Pierwszy "egzamin" za mną. 4 z+. Za dwa tygodnie masakra czyli 3 na dwa dni. Ale dam radę. Muszę bo taaak. Przynajmniej nie mam czasu się stresować jakimś śmiesznym panem z kajdanem na szyi co nam będzie zadawał pytania zamknięte ;p
I na koniec :
Mamo mamo powiedz jak można liczyć drobny mak;p
Moje snif T.T W poniedziałek mam zakończenie oficjalne roku. Znaczy się imprezę bo działamy do 30 czerwca. Nie wiem jak wytrzymam nie płacząc. Bo to moje szkraby prze 2 lata hodowane. Czasami wredne czasami kochane ale moje! snif...
Szczególnie że prze ostatni tydzień sama z nimi siedziałam bo zmienniczka wyjechała. I nawet nie byłam tak zmęczona:) Za to doceniona. Bo pani tak ładni rysuje(jaaasnee;p)
Jako że piosenki i wiersze ćwiczymy to tak się wkręciłam że polubiłam Arkę Noego. Oj zuo....
Sesja nadeszła. Pierwszy "egzamin" za mną. 4 z+. Za dwa tygodnie masakra czyli 3 na dwa dni. Ale dam radę. Muszę bo taaak. Przynajmniej nie mam czasu się stresować jakimś śmiesznym panem z kajdanem na szyi co nam będzie zadawał pytania zamknięte ;p
I na koniec :
Your Brain is 67% Female, 33% Male |
![]() Your brain leans female You think with your heart, not your head Sweet and considerate, you are a giver But you're tough enough not to let anyone take advantage of you! |
Mamo mamo powiedz jak można liczyć drobny mak;p
wtorek, 4 listopada 2008
NOOtkaaaaa
Zmęczona. Tak w skrócie mogę się opisać. Pozytywy z długiego siedzenia w pracy:
- dodatkowe $
- ukochana pani Dominika (ananas to delikatne określenie)
- długie kolejki po kucyka(ja chcę z rożcem, a ja z kokardą a ja ze skrzydłami , a ja taki jak maja.....)
- zaprzyjaźnienie się z połową ekipy co to dłużej siedzi.
kuniec.
efekty uboczne:
- wieczna śpiączka(wypijam już 2 w ciągu dnia)
- wkurwica czasowa
- brak czasu na podrapanie się po nosie
....
A to co trzyma mnie przy życiu. W piątek jadę do mej Shay:* Może jej nie zasnę na miejscu. Ale ubaw po pachy mieć będziemy. Obu nam się należy:) A może buty znajdę... jaaaasne.
Ps. Bez mego słońca padła bym z głodu. Dziękuję kofanie:*
- dodatkowe $
- ukochana pani Dominika (ananas to delikatne określenie)
- długie kolejki po kucyka(ja chcę z rożcem, a ja z kokardą a ja ze skrzydłami , a ja taki jak maja.....)
- zaprzyjaźnienie się z połową ekipy co to dłużej siedzi.
kuniec.
efekty uboczne:
- wieczna śpiączka(wypijam już 2 w ciągu dnia)
- wkurwica czasowa
- brak czasu na podrapanie się po nosie
....
A to co trzyma mnie przy życiu. W piątek jadę do mej Shay:* Może jej nie zasnę na miejscu. Ale ubaw po pachy mieć będziemy. Obu nam się należy:) A może buty znajdę... jaaaasne.
Ps. Bez mego słońca padła bym z głodu. Dziękuję kofanie:*
środa, 10 września 2008
Noootka^^
Dawno mnie tu nie było. A wiele się działo.
Po 1. Od miesiąca mieszkamy z mym słońcem razem. Na swoim. I jeszcze żyjemy;p Odbyliśmy nawet parapetówę. Baaardzo udana. Dziękujemy wszystkim za przybycie:* Jak zauważyliśmy na swoich imprezach człowiek nie je i dużo chodzi. Mam nadzieję że sałatka była dobra bo załapałam się tylko na wylizywanie miski i zmywanie;p
W połowie sierpnia byłam u mej Kochanej Shay:* Spędziłam tam 4 dni cudownych wakacji. Naprawdę było wspaniale. A wróciłam z nową fryzurą i kolorem:D I nie będąc skromną jest mi w niej zajebiście;p Dziękuję memu prywatnemu styliście za pomoc w kuchni. I niech mi tu ktoś powie że kobiety są bezradne;p
We wrześniu rozpętało się piekło. Znaczy wróciłam do pracy. A że u nas panuje choroba zwana ciążą to mam ustawione zastępstwa do końca roku. To będzie ciężki rok. A do tego znowu jestem na studiach. Zaoczna pedagogika w ZNP. Jakbym miała za dużo czasu;p W planach jest jeszcze wypad w marcu/kwietniu do Paryża z matulą ( i autokarem gimnazjalistów). I coś jeszcze. Jak po drodze nie padnę.
A że mamy już net to będę zdawać relacje. Cytując moją matulę"Nasza rodzina da sobie radę" to może jeszce na jakiś kursik skoczę? żartuję;p
Po 1. Od miesiąca mieszkamy z mym słońcem razem. Na swoim. I jeszcze żyjemy;p Odbyliśmy nawet parapetówę. Baaardzo udana. Dziękujemy wszystkim za przybycie:* Jak zauważyliśmy na swoich imprezach człowiek nie je i dużo chodzi. Mam nadzieję że sałatka była dobra bo załapałam się tylko na wylizywanie miski i zmywanie;p
W połowie sierpnia byłam u mej Kochanej Shay:* Spędziłam tam 4 dni cudownych wakacji. Naprawdę było wspaniale. A wróciłam z nową fryzurą i kolorem:D I nie będąc skromną jest mi w niej zajebiście;p Dziękuję memu prywatnemu styliście za pomoc w kuchni. I niech mi tu ktoś powie że kobiety są bezradne;p
We wrześniu rozpętało się piekło. Znaczy wróciłam do pracy. A że u nas panuje choroba zwana ciążą to mam ustawione zastępstwa do końca roku. To będzie ciężki rok. A do tego znowu jestem na studiach. Zaoczna pedagogika w ZNP. Jakbym miała za dużo czasu;p W planach jest jeszcze wypad w marcu/kwietniu do Paryża z matulą ( i autokarem gimnazjalistów). I coś jeszcze. Jak po drodze nie padnę.
A że mamy już net to będę zdawać relacje. Cytując moją matulę"Nasza rodzina da sobie radę" to może jeszce na jakiś kursik skoczę? żartuję;p
Subskrybuj:
Posty (Atom)
