Już drugi albo trzeci raz mi się zdarza jadąc tramwajem być świadkiem awantury. Młody człowiek (około 19-25lat)obowiązkowo rozmawia przez telefon. Zarzuty są zawsze takie same: bo to miejsce publiczne. Przeważnie obiekt nie ma szans obrony bo na każde słowo dowiaduje się że to przeszkadza innym, że jest w miejscu publicznym i że jest niewychowany. Dziś usłyszałam nawet atak że matki w domu nie było bo pewnie się gdzieś szlajała. Aż się włos na głowie jeży.
Jakoś nikt nie goni starszych osób mających utratę słuchu i rozmawiających. Nikt nie patrzy, że młodzież częściej wstaje ustąpić miejsca siwowołosym ,a "Babochłopy" gnają by zająć miejsce w tramwaju. Ta.. młodzież jest nie wychowana i tyle. Aż mnie nęci kiedyś się wtrącić i poprosić takiego awanturnika by się uciszył bo to miejsce publiczne i przeszkadza mi jechać.
Najbardziej przerażające jest to że takie awantury mają coraz częściej miejsce. I to podobno młodzież jest nie wychowana.ta...
Zniesmaczona