:)
To już niedługo święta. W tym roku wyjątkowe bo spędzane po raz pierwszy z mym przyszłym mężem na swoim:) W myśl zeszłorocznych doświadczeń za prezenty zabrałam się w połowie listopada i mam już wszystkie. Jak miło ominąć świąteczny ruch znaczy raczej kataklizm.
W weekend miałam zjazd. Jakoś tak głupio było.. Tu ludzie kupują gwiazdę Betlejemską, tu choinkę a ja na uczelnię. Pocieszę się że 2 stycznia też tam będę><' A teraz najlepsze. W ramach robienia wszystkiego na okrętkę. Terminu ślubu nadal nie mamy zaklepanego (gupie 6-mcy). Ale... Byliśmy na targach ślubnych na Torwarze. Dużo makulatury zebranej. Panie ściśnięte na małej powierzchni rozmawiające ze sobą i pijące kawę. Oczywiście cen nie ma do dowiedzenia się w salonie><" ta..W sumie tylko kupon na zniżkę obrączek dostaliśmy. Jednak jak się do salonu udaliśmy to sprzedawczyni była tak nie uprzejma, że zrezygnowaliśmy Ale jak już mieliśmy nastawienie : kupimy obrączki poszliśmy do Apartu. A tam pan miły i miał to co chcieliśmy. Więc w styczniu- połowie odbieramy obrączki:D
Od miesiąca oglądam suknie ślubne. Nie żeby mi się tak śpieszyło. Kumpela ze studiów wychodzi w maju za mąż więc chodziłyśmy razem. Zapierałam się że ja to i w spodniach mogę do ślubu iść. Zapierałam się oj tak. Ale jak weszłyśmy do salonu BAKANDI na Jana Pawła to obie popłynełyśmy. Super miła obsługa, suknie można dotknąć a do tego przymierzyć bez wcześniejszego umawiania się. I znalazłyśmy te jedyne. Jak to pani powiedziała - wypisane miały nasze nazwiska:) Myślałyśmy długo. Nie powiem wahałam się bo cen a to jednak nie pikuś. Ale wiem że to ta jedyna i że nie będąc skromną jest mi w niej zajebiście dobrze:D Więc wczoraj kupiłam. Do odbioru no cóż za 4 miesiące. ale mi się przecież i tak nie śpieszy;p Jedno co jest złe że nie mogę się pochwalić tej osobie której najbardziej chcę:(
p.s. Kocham Cię misiu:*
środa, 17 grudnia 2008
sobota, 29 listopada 2008
Dusza zbieracza
I mnie dopadło. Bo jak ma się 20 prychających wokół siebie to i pani polegnie. Znaczy kicham prycham i kaszlę. Moje słońce najchętniej wypchnęło by mnie do lekarza. Ale ja się i tak nie dam. Po 1 nie lubię.
Po2 i tak wiem co ma pani dr. przepisze- od wieków daje nam to samo. A że mam zapas w domu:)
Po 3 i tak nie mam jak wziąć zwolnienia , bo nie ma kto pracować i mam szkolenie.
Czy to objaw pracoholizmu jest? I tak w ramach odpoczynku zrezygnowałam ze zjazdu. Znaczy tylko wczoraj na logice byłam. Bo masło jest maślane.. Z bólem serca opuszczam dzisiejsze ćwiczenia. :(
Tak w ramach medytacji na kanapie... Ostatnio zaczęłam zbierać kolorowanki o kucykach ponny. No bo moje panienki (chłopcy też) stoją do mnie w dużej kolejce żeby pani narysowała. A że lepiej mi się rysuje patrząc na wzór.. no to mam już 4. A wczoraj w ramach bycia chorą dostałam od mego słonka kolejne 2. Rysuję też dużego konia na dekorację do sali. Normalnie mania jakaś. I tak się zastanawiam.
A może by tak zacząć koniki zbierać? hm.. u mamy jest duże pudło z moiom trollami. ah pamiętam te polowanie na baletnicę firmy Russ. Teraz kupuję jajka z niespodziewajką by zbierać małe Hello Kitty. Ten mały kotek ma dużą siłę przekonywania:) Więc czemu nie kucyki? Jeszcze się chwilę pozatanawiam. Ale w sumie czemu nie? Przecież w każdym z nas jest małe dziecko co ma duszę zbieracza. Jeśli niektórzy mają figurki to czemu nie coś różowego?:)
Po2 i tak wiem co ma pani dr. przepisze- od wieków daje nam to samo. A że mam zapas w domu:)
Po 3 i tak nie mam jak wziąć zwolnienia , bo nie ma kto pracować i mam szkolenie.
Czy to objaw pracoholizmu jest? I tak w ramach odpoczynku zrezygnowałam ze zjazdu. Znaczy tylko wczoraj na logice byłam. Bo masło jest maślane.. Z bólem serca opuszczam dzisiejsze ćwiczenia. :(
Tak w ramach medytacji na kanapie... Ostatnio zaczęłam zbierać kolorowanki o kucykach ponny. No bo moje panienki (chłopcy też) stoją do mnie w dużej kolejce żeby pani narysowała. A że lepiej mi się rysuje patrząc na wzór.. no to mam już 4. A wczoraj w ramach bycia chorą dostałam od mego słonka kolejne 2. Rysuję też dużego konia na dekorację do sali. Normalnie mania jakaś. I tak się zastanawiam.
A może by tak zacząć koniki zbierać? hm.. u mamy jest duże pudło z moiom trollami. ah pamiętam te polowanie na baletnicę firmy Russ. Teraz kupuję jajka z niespodziewajką by zbierać małe Hello Kitty. Ten mały kotek ma dużą siłę przekonywania:) Więc czemu nie kucyki? Jeszcze się chwilę pozatanawiam. Ale w sumie czemu nie? Przecież w każdym z nas jest małe dziecko co ma duszę zbieracza. Jeśli niektórzy mają figurki to czemu nie coś różowego?:)
wtorek, 11 listopada 2008
Siedlce
Ostatni długi weekend spędziłam z moją przyjaciółką w Siedlcach. Nie wiem jak to możliwe ale coraz lepiej w pół myśli się dogadujemy. A mimo że dawno jej nie odwiedzałam to czułam się jakby tylko przez chwilę mnie tam nie było. W tym to mnie Oliwka przekonała od progu krzycząc Marysia... Radosna głupawka we dwie naprawdę odpręża^^ :*
W ramach zadań byłyśmy w wielu sklepach: buty i kurtka na wyjazd,pierwsze przymiarki do czego innego. W sumie nic nie kupiłyśmy. Jedną sukienkę przymierzyłam. W salonie natomiast.. eh.
Byłyśmy obejrzeć suknie. Od tak rozejrzeć się. Pani na dzień dobry warknęła na nas że tu się nie dotyka tylko tam lezy katalog. Więc potulnie usiadłyśmy. Pani zgromiła nas wzrokiem. No bo jak śmiemy my w kurtkach zimowych zajmować miejsce dla wybranych. Przevcież suknka kosztuje od 3 tys i nawet ramiączka za to zrobią. Ta.. W końcu wyszłyśmy. Ale morał na przyszłość. Idziesz doa salonu ubierz się z metką na zwenątrz. Bo innaczej nic ci nie pokażą. Czułam się jak Preetty woman. I wiem że w takim sklepie nic nie kupię. Bo jak już się pojawiam i chcę wydać dużo pieniędzy to tam gdzie potraktują mnie jak człowieka i klijenta. te paniusie naprawdę nie są bogami. ta...
I jeszcze jedna myśl. Ja jestem inna. Nie lubię jakoś upubliczniać niektórych myśli i zachowań. Cuż może to przez to że nie czuję się już jak nastka. i nie jestem ekshibicjonistką. ta...
Pu... cry cry... pu.....
W ramach zadań byłyśmy w wielu sklepach: buty i kurtka na wyjazd,pierwsze przymiarki do czego innego. W sumie nic nie kupiłyśmy. Jedną sukienkę przymierzyłam. W salonie natomiast.. eh.
Byłyśmy obejrzeć suknie. Od tak rozejrzeć się. Pani na dzień dobry warknęła na nas że tu się nie dotyka tylko tam lezy katalog. Więc potulnie usiadłyśmy. Pani zgromiła nas wzrokiem. No bo jak śmiemy my w kurtkach zimowych zajmować miejsce dla wybranych. Przevcież suknka kosztuje od 3 tys i nawet ramiączka za to zrobią. Ta.. W końcu wyszłyśmy. Ale morał na przyszłość. Idziesz doa salonu ubierz się z metką na zwenątrz. Bo innaczej nic ci nie pokażą. Czułam się jak Preetty woman. I wiem że w takim sklepie nic nie kupię. Bo jak już się pojawiam i chcę wydać dużo pieniędzy to tam gdzie potraktują mnie jak człowieka i klijenta. te paniusie naprawdę nie są bogami. ta...
I jeszcze jedna myśl. Ja jestem inna. Nie lubię jakoś upubliczniać niektórych myśli i zachowań. Cuż może to przez to że nie czuję się już jak nastka. i nie jestem ekshibicjonistką. ta...
Pu... cry cry... pu.....
Subskrybuj:
Posty (Atom)